AS

Ukraina – 27 listopada 1915 roku w miejscowości Kodym, przychodzi na świat syn Szymona i Józefy Skalskich – Stanisław. Przez kolejne lata Staś z powodzeniem kończył kolejne szkoły, by w 1933 zdać egzamin maturalny. Nasz młodzian postanowił starać się o przyjęcie do Szkoły Podchorążych Rezerwy Lotnictwa, jednak jego niepełnoletność uniemożliwiła mu rozpoczęcie nauki w tejże uczelni. Jak to w życiu, nie ma co załamywać się po porażce, tak więc Stanisław rozpoczął studia w Szkole Nauk Politycznych.

Marzenia o lataniu pozostały żywe. W 1934 roku Stanisławowi udało się otrzymać szybowcową kategorię A i B, a już rok później ukończyć kurs pilotażu. Lotnictwo pochłonęło Stasia tak bardzo, iż postanowił rzucić studia i wstąpić do wojska. 15 października 1938 roku, Stanisław Skalski został podporucznikiem pilotem. Sierpień 39 – tego to dla Stanisława pierwsze zetknięcie z przyszłym wrogiem. Miał on za zadania przechwytywanie niemieckich maszyn zwiadowczych, które jak się niestety okazało osiągały pułap wyższy, niż zasięg polskich skrzydeł.

Nastał 1 września. Walki – zarówno na lądzie, jak i powietrzu – trwały od wczesnych godzin porannych. Podchorąży Pniak, kapral Mielczyński i nasz AS Skalski skutecznie zestrzelili wrogi Hs 126. Niemiecki samolot zdołał awaryjnie wylądować, jednak czym prędzej całą załogę przechwycił Stanisław. Mimo wojny nasi żołnierze postąpili godnie – udzielili rannym pomocy medycznej. 2 września był bardziej „owocny” – Stanisław w samotnym rajdzie na grupę bombowców zdołał ustrzelić dwa z nich. Następny dzień to grupowe zestrzelenie kolejnego HS 126, oraz samodzielne strącenie innej maszyny wroga. Czwarty dzień wojny to nowe wyzwanie. Naszemu pilotowi przyszło walczyć z legendarnymi Stukasami. I tym razem udało się strącić jedną z maszyn. Niestety wraz z nadchodzącą klęską wojny obronnej we wrześniu, Dywizjon Myśliwski, którego szeregi zasilał Skalski, musiał wycofać się do Rumunii.

Przez Bejrut, Marsylię, Salon i Lyon, Stanisław Skalski trafił do Wielkiej Brytanii. Skierowany do Sutton Bridge został przeszkolony do walki myśliwskiej. Początkowo przydzielono go do Dywizjonu 302. Stanisław nie zagościł tam długo, gdyż niespełna miesiąc później zasilił 501 Dywizjo Myśliwski RAF – i to z przytupem. Jeszcze tego samego dnia w którym trafił do formacji, zestrzelił jeden bombowiec, zaś drugi poważnie uszkodził. Drugiego dnia jego łupem padł BF 109, kolejnego dnia były to już dwa egzemplarze tego typu.

Kilka dni później, podczas zaciętych walk w przestworzach, Skalski toczył bój z jednym z niemieckich myśliwców. Polak obrał sobie jeden z celów, po czym niezwłocznie przystąpił do ataku. Niespodziewanie jego maszynę przeszyła seria celnych strzałów – pilot został ranny w nogę, a jego maszyna zaczęła płonąć. Pilot czym prędzej wyskoczył z kabiny samemu stając w płomieniach. Na domiar złego przy ewakuacji uderzył w statecznik swojego myśliwca. Dzięki dobremu wyszkoleniu, mimo braku świadomości udało mu się otworzyć spadochron (podobne zachowania możecie dostrzec w boksie czy mma, gdy trafiony nokautującym ciosem zawodnik próbuje instynktownie się bronić). Po wyleczeniu ran, nasz pilot już 8 listopada zaliczył udany powrót na pole bitwy – przyczynił się do strącenia wrogiego Messerschmitta.

Stanisława znów czekało przeniesienie. Tym razem był to 306 Dywizjon, w którym Skalski zaczynał jako oficer naziemnego stanowiska naprowadzania. Chęć do walki była jednak zbyt wielka i tak nasz AS znów wrócił do latania. W ramach 306-tego zaliczał kolejne strącenia min. we Francji w 1941 roku. Po roku w tej formacji, Stanisław znów zmienił barwy – teraz na 316 Dywizjon, gdzie został jednym z dowódców. Przenosin było jeszcze kilka, a w każdej formacji zdobywał kolejne sukcesy w boju.

Istotną zmianą w życiu Skalskiego było zorganizowanie przez niego polskiej jednostki stacjonującej w Afryce Północnej. Polacy trafili do Tunezji, gdzie pełnili służbę w ramach 145 Dywizjonu, który jak łatwo się domyślić niemal od razu zaczął odnosić sukcesy. Po kapitulacji Niemiec w Afryce, oraz rozwiązaniu polskiej formacji, Skalski jako jeden z nielicznych Polaków, objął dowodzenie nad angielską formacją 601 Dywizjonu latającego nad Morzem Śródziemnym. Po kolejnych przenosinach objął dowództwo skrzydła, które zdał 2 sierpnia 1944 na rzecz Jana Zumbacha.

Kolejne lata mijały na szkoleniach, przenosinach i obejmowaniu dowództwa nad kolejnymi jednostkami, aż czerwcem 1947 roku Stanisław Skalski powrócił do Ojczyzny – Polski. Jako Squadron Leader zakończył karierę pilota. Został doceniony wieloma odznaczeniami w tym Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych, czy jako jedyny Polak – Distinguished Flying Cross. 18 samodzielnych trafień i 3 wspólne dały Skalskiemu miano najlepszego polskiego myśliwca.

Nasz AS został inspektorem techniki pilotażu w LWP. Niestety już po krótkim czasie komuna dała się we znaki i nie odpuściła również Skalskiemu. Złapany podstępem, więziony i torturowany przez bezpiekę celem wymuszenia przyznania się do zarzutów szpiegostwa (oczywiście wyssanych z palca). Stanisław Skalski został nieuczciwe skazany na karę śmierci, której na szczęście nie wykonano. Dzięki wstawiennictwu jego matki, karę śmierci zamieniono na dożywocie. Ostatecznie 11 kwietnia 1956 roku, Stanisława uniewinniono i zrehabilitowano. Przez lata zajmował wiele różnych stanowisk. W 1988 otrzymał awans do stopnia generała, a po upadku komunizmu próbował sił w polityce. Był jednym z głównych propagatorów naszych lotników.

Co ciekawe w latach 90-tych odbył niezwykłe spotkanie. Stanął twarzą w twarz z Niemcem, którego opatrzył 1 września 1939 roku, oraz bratem drugiego członka wyżej wspomnianej załogi. Niemcy z niezmierną wdzięcznością dziękowali naszemu bohaterowi.

Stanisław Skalski zmarł 12 listopada 2004 roku. Jego ciało spoczywa na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Dodaj komentarz

WYPRZEDAŻ - 20% !!! Zamknij